Żużel

Żużel

niedziela, 27 października 2013

To był piękny czas, czyli podsumowanie sezonu 2013 ;)

Każdy lubi wspominać. Robimy to czasami nawet nieświadomie. W nudną sobotę, przed równie nudną niedzielą, wzięło mnie na przywoływanie wspomnień z sezonu 2013. W ten sposób powstała lista wydarzeń, nie tylko z E-ligi, które mną najbardziej wstrząsnęły, lub wg mnie miały największy wpływ na przebieg sezonu.

10. Wygrana Jarosława Hampela w Auckland.

Dla mnie był to pewnego rodzaju zwiastun sukcesu Małego w tym roku. Mimo, że była 5 nad ranem, ja z moim tatą postawiliśmy cały dom na nogi. Nie obyło się bez krzyków typu "Gdzie ty jedziesz idioto!!!", albo "Trzymaj małą, trzymaj małą!!!", no i oczywiście odśpiewania hymnu narodowego. Aż łezka się w oku kręci, na samo wspomnienie. To było coś cudownego. Jeszcze ten piękny wyścig z udziałem Warda i Emila- bezcenne <3


9. Upadek Taia Woffindena w Grand Prix Wielkiej Brytanii.

Pewnie wiele osób będzie chciało mnie za to ukamienować. Zabrzmi to okrutnie, ale taka jest prawda. W pierwszych sekundach po upadku Taia, byłam rzeczywiście przestraszona. Jednak po chwili zapaliło się zielone światełko w mojej głowie. Nie ukrywam, że jestem ogromną fanką Emila Sajfutdinova, a ta sytuacja była dla niego pewnego rodzaju wybawieniem. Wiem, że nie powinnam się cieszyć czyimś nieszczęściem, i tak nie jest. Po prostu bardzo szybko zaczęłam dostrzegać pozytywne aspekty tego upadku. 


8. Patryk Dudek IMŚJ.

Coś koło 22:30, Julka siedzi przed laptopem. Minutę później skacze jak opętana, krzyczy i biega po pokoju. Tak właśnie zareagowałam na wiadomość, że Patryk został Indywidualnym Mistrzem Świata Juniorów. Cudowne zakończenie wieku juniora. Do tego dochodzi polskie podium oraz Lebedev na 4. i MBJ na 7. miejscu. Coś cudownego :).

P.S. Uwielbiam to zdjęcie XD


7. Defekt Holty w półfinale DMP.

W tym momencie straciłam wiarę w ludzkość... Nie zaprzeczę, w pewnym sensie mój świat się zawalił. Przez jeden głupi bieg Częstochowa straciła, jakże zasłużoną, szansę na Wielki Finał. Może, gdyby maszyna Rune nie odmówiła posłuszeństwa, oglądalibyśmy dwumecz o złoty medal DMP, kto wie... Pozytywną częścią tego meczu była cudna szarża Łaguty w 14 biegu. Palce lizać ;).



6. Polska Drużynowym Mistrzem Świata!

Nie ukrywam, że jestem ogromną patriotką, więc był to dla mnie jeden ze szczęśliwszych dni w te wakacje. Siedzę sobie w Toskanii, na Lekcji Włoskiego. Nie mogę się na niczym skupić, cały czas spoglądam na telefon w ręku. Polska Mistrzem Świata! Rzuciłam się na mojego kolegę, który siedział obok mnie i zaczęłam płakać z radości. Inni tylko się dziwnie na mnie spojrzeli ;d

5. Walkower w finale DMP.

Pewnie większość zdziwiła się, że nie napisałam tego na pierwszym miejscu. Jednak było, minęło. Zdarzały się bardziej szokujące rzeczy. Po części spodziewałam się tego po upadku Golloba w Grand Prix, ale nie ukrywam- walkower był dla mnie zaskoczeniem. Komentować nie będę, bo po co się denerwować. Stało się, nic na to nie poradzimy. Im mniej o tym będziemy mówić, tym polski żużel mniej ucierpi...


4. Wszystkie nieszczęścia, które w tym sezonie spotkały Andreasa Jonssona.

AJ jest jednym z moich ulubionych zawodników. To walczak. Nie odpuszcza, oczywiście w granicach rozsądku. Niestety jednak w tym sezonie przytrafiło mu się pełno kontuzji. Najpierw upadek w EE na torze w Zielonej Górze, upadki w SGP, a teraz jeszcze ten krwotok... Bardzo się martwię, cały czas czekam na nowe informacje dotyczące stanu Andreasa. Oby nic mu się nie stało...


3. Awans Wybrzeża do EE.

Wybrzeże Gdańsk to mój drugi ulubiony klub pierwszoligowy (już nie ;o), zaraz po Lokomotivie Daugavpils. Bardzo lubię THJ oraz Piszczka, a kibice znad morza są nieziemscy. Piękne oprawy, derby z GKM-em, to wszystko nadaje temu klubowi niespotykanego charakteru. Nie wiem dlaczego, ale moim zdaniem atmosfera i kibice Wybrzeża i Falubazu są bardzo podobne. Być może dlatego mam taki sentyment do tego klubu ;). 



2. Upadek Emila Sajfutdinova w meczu półfinałowym w Toruniu.

Moje serce na moment przestało bić. Rozpadłam się na milion kawałków. Podczas gdy moi rodzice dyskutowali ze znajomymi na tematy typu "Upadł na obojczyk" albo "On przejechał mu po nodze", ja siedziałam na kanapie i nie wierzyłam własnym oczom. Rozpłakałam się. Nie mogłam patrzeć na powtórki, a puszczali je co sekundę dosłownie... To był dla mnie najcięższy dzień w całym sezonie 2013. Pałam ogromną sympatią do Emila i sądzę, że to jemu należy się tytuł IMŚ, no ale cóż...


1. Falubaz Zielona Góra Drużynowym Mistrzem Polski 2013!

Zdecydowany numer 1, ale tego można było się po mnie spodziewać ;d. Miłość do klubu jest najważniejsza. Mimo dość przykrych okoliczności i tak cieszyłam się z medalu. Oczywiście, pozostał pewien niedosyt, ale jestem zdania, że nawet jakby pan Tomasz pojechał w rewanżu, to Falubaz wygrałby w dwumeczu. Oczywiście nie obyło się bez wizyty na mieście po "meczu" i wspólnych podziękowaniach z innymi :D. Było świetnie! 

P.S. Biedna marynarka :c



Emilova <3

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz